Forum Moja droga Strona Główna Moja droga
Forum religijne
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wybrać rodziców czy związek? :(

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Moja droga Strona Główna -> Masz problem..?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
annik
Początkujący
Początkujący



Dołączył: 06 Lis 2016
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:23, 01 Gru 2016    Temat postu: Wybrać rodziców czy związek? :(

Nie wiem czy ktoś będzie w stanie mi poradzić, ale może chociaż ktoś z Was spróbuje ukoić moje wyrzuty sumienia względem wszystkich, którzy są mi bliscy.
Mam ojca po wylewie, który nie pracuje, siostrę z dziecięcym porażeniem mózgowym i mamę, która też już podupada na zdrowiu. Latem skończyłam studia i mama poprosiła mnie, żebym na kilka miesięcy, może na rok, wróciła z dużego miasta gdzie studiowałam, do domu, żeby trochę pomóc, spróbować pozamykać albo po prostu ogarnąć różne sprawy. Bardzo mi było trudno to zrobić, ale to zrobiłam.
W mieście został mój chłopak, który mieszka ze swoją matką. Coraz częściej kłócimy się o to, że jestem w domu. Jestem z nim od dwóch lat i zanim zostaliśmy parą mówiłam mu jaką mam sytuację w domu, że często jeżdżę i pomagam, bo nie mamy więcej żadnej rodziny i jesteśmy zdani na siebie. On to zaakceptował. Teraz coraz częściej słyszę, że mam go gdzieś, że on nie jest najważniejszy, że mu nie pomagam, że zostawiam go samego itp. Przyjeżdżam do niego co drugi weekend, bo on zaocznie studiuje, więc jak nie ma zjazdów, to przyjeżdżam. Kilka razy mi się nie udało, bo musiałam zostać z siostrą, albo tatę zawieść do lekarza. Za każdym razem on czuł się bardzo poszkodowany. Z jednej strony to rozumiem, ale z drugiej jest mi żal, że on nie rozumie do końca tego, że moi rodzice nie mają nikogo oprócz mnie i że muszę i przede wszystkim chcę im pomagać, bo tak mnie wychowali. On uważa, że moi rodzice są nieporadni, że powinnam się wyprowadzić i zostawić ich samym sobie, a jeśli nie dają sobie rady z moją siostrą, to powinni ją gdzieś oddać. O tym akurat nie ma mowy, za bardzo ją kochamy, ona ma prawie 30 lat, ale mama się nią dobrze opiekuje i nie wierzę, nie wierzę za nic w świecie, że w jakimś ośrodku poświęcano by jej tyle uwagi, dawano tyle miłości ile my, mimo codziennego wyrzeczenia i cierpienia, dajemy.
Od kilku dni bez przerwy rozmawiamy o tej sytuacji i każda taka rozmowa kończy się moim płaczem, bo nie mam już psychicznej siły. Serce mi się kraje kiedy słyszę jak mówi, żebym przyjechała, bo nie chce siedzieć sam, a z drugiej strony wiem, że w domu jestem bardziej potrzebna, bo wyręczenie nawet w drobnostkach jest dla moich rodziców czymś wielkim.
Pracuję zdalnie, więc dla mojego pracodawcy nie ma znaczenia gdzie mieszkam. Chcę z rodzicami zostać do października, a potem wrócić do miasta na studia doktoranckie. Mój chłopak nie może tego znieść, dla niego to za długo, a ja nie wiem, co robić.
Rodzicie i siostra, to moja najbliższa rodzina. Zawsze mieliśmy ciężko, ale trzymaliśmy się razem. Zazdroszczę znajomym, którzy robią, co chcą, podróżują, zakładają rodziny, ale z drugiej strony wiem, że w domu mnie potrzebują.
Mojego chłopaka nie wiem czy kocham na tyle, żeby zostawić ich teraz samym sobie. On nie rozumie, że nawet jeśli wyjadę do niego, to nie zaznam wewnętrznego spokoju i będę się o nich bała. Jego zdaniem przesadzam, bo nikt u mnie w domu nie jest umierający. Może i nie jest, ale widzę o ile im lżej, kiedy jestem.
Nie wiem czy jest dla nas przyszłość, skoro mamy zupełnie inne podejście do rodziny. Boli mnie kiedy słyszę od niego, że moi rodzice są niezaradni, nieporadni, nie umieją się ogarnąć itp. Boli, bo wiem, że tak nie jest. Po prostu od jakichś 3 lat dopadł nas gorszy okres, rodzice podupadli na zdrowiu, siostra trochę też, trzeba często jeździć do lekarza do miasta wojewódzkiego 130 km. To wszystko wymaga czasu i logistyki.
Kiedy ja pomagam im, karmię albo przewijam siostrę, albo robię tacie kanapki, bo mu ciężko stać przy stole, on siedzi w swoim pokoju i gra. Wiem, że ma pracę i studia, ale potem jest już wolny, może robić, co chce, a ja żyję w zupełnie innym świecie.
Może poniekąd na własne życzenie, ale nie umiem inaczej. Nie chcę mu robić krzywdy, bo wiem, że co nie zrobię to będzie źle i ktoś będzie cierpiał.
Jeśli możecie, podnieście mnie jakoś na duchu albo pocieszcie, bo mi bardzo ciężko.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bobo
VIP
VIP



Dołączył: 24 Lut 2010
Posty: 1942
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:42, 02 Gru 2016    Temat postu:

Niełatwo, niełatwo...
Skoro weszłaś na forum biblijne, to może odpowiem pewną myślą biblijną:

Dlatego mężczyzna opuści ojca i matkę i przylgnie do swej żony, i staną się jednym ciałem
(Rodz 2:24)

Z jednej strony rozumiem, że chłopak chce CIEBIE ale bez pakietu. Mężczyźni na ogół rzadko kiedy wytrzymują taką sytuację. Wg. powyższej zasady biblijnej dzieci i rodzice powinni mieszkać osobno. Doświadczenie pokazuje podobnie, że relacje między małżonkami potrafią się popsuć, gdy mieszka się u rodziców/teściów.
Natomiast zastanawia mnie inna rzecz... opieka nad chorym to zadanie wymagające dużych sił fizycznych i psychicznych, a opieka nad dwoma chorymi wymaga już nadludzkich sił.
Czy masz ich aż tyle? Dzisiaj może tak, ale jutro? Co wtedy, gdy mama jeszcze bardziej podupadnie na zdrowiu? Dasz radę zaopiekować się trzema osobami? A jak ty 'siądziesz'?
Tak to przynajmniej mąż by ciebie wspierał. A jak go nie ma to prędzej czy później powróci kwestia opieki nad wami wszystkimi.
Rozumiem, że siostra będzie jej potrzebowała do końca swojego życia.
Czy można pogodzić jedno z drugim?
Czy ktoś dochodzący nie mógłby doraźnie pomagać mamie w piece, dopóki jeszcze może coś zrobić?
Jakaś pomoc społeczna, opłacana opiekunka?
Inny problem to... uzależnienie. Polega to na nieracjonalnym wmówieniu sobie, że... tak jak ja się zaopiekuję to już NIKT nie zrobi lepiej. Sorry, że tak piszę, ale mam podobną sytuację wokół siebie.
Naprawdę mamy dość dobrze wyspecjalizowane ośrodki ze świetnym personelem.
A gdybyś tak kilka z nich odwiedziła w celu rozeznania?
Jeśli to nie wchodzi w grę, to wątpliwe, abyś znalazła męża, który pójdzie za Tobą i to jeszcze do małej miejscowości, gdzie zapewne problem z pracą i utrzymaniem.

Inne rozwiązanie to... może w okolicy, są też inni niepełnosprawni? Załóż swoje prywatne hospicjum i zawodowo opiekuj się chorymi, nie tylko swoją rodziną. Ale to są koszty i inwestycja...
Zapewne nie pomogłem, ale może kogoś innego, męski punkt widzenia, ci się przyda.
Pozdrawiam!
Bobo


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nathaniel
VIP
VIP



Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 846
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:26, 08 Gru 2016    Temat postu:

Niestety ale twój chłopak to egoista, który uważa, to on ma być najważniejszy. Po tym jak powiedział by oddać siostrę zakończył bym znajomość. Niestety taka jest prawda.

Takie sytuacje pokazują prawdziwy charakter człowieka i lepiej zakończyć to wcześniej i znaleźć inną odpowiednią osobę niż męczyć się z takim przez całe życie.

Jeśli cię kocha i chce być z Tobą to niech zaakceptuje Twoją sytuację.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotrek z Warszawy
Doświadczony
Doświadczony



Dołączył: 10 Maj 2010
Posty: 78
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Lubin

PostWysłany: Wto 16:56, 13 Gru 2016    Temat postu:

Mnie się nóż w kieszeni otwierał, jak czytałem w Twoim poście, jak to Twój chłopak chce być najważniejszy i tak dalej. Jestem po Twojej stronie w tym, abyś pomagała swojej rodzinie. Gdybym kochał swoją dziewczynę, nie byłoby to dla mnie problemem. Byłbym szczęśliwy, że jestem z kimś, kogo kocham.

Zastanawiam się, czy dąsy Twojego chłopaka nie są spowodowane tym, że może jest zazdrosny, wyobraża sobie nie wiadomo co, gdy Cię nie ma i jesteś daleko.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ateistka28Best
Początkujący
Początkujący



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 9
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 10:49, 30 Gru 2016    Temat postu:

Moim zdaniem rozważniej jest postawić na rodziców. Po rozłące z dziewczyną, będzie trochę [link widoczny dla zalogowanych], ale potem będzie dobrze.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
annik
Początkujący
Początkujący



Dołączył: 06 Lis 2016
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:17, 03 Lip 2017    Temat postu:

To znowu ja. Minęło ponad pół roku i trochę się zmieniło. Dziś pytanie w poście zadałabym inaczej - wybrać rodziców czy siebie? Egoistycznie, ale wiara wiarą, a życie życiem. Mój chłopak mnie zostawił. Ma już nową dziewczynę i normalne życie o jakim marzył. Nie mam nawet do niego pretensji, czasami nawet myślę, że dobrze zrobił. Zostałam więc w pewnym sensie sama. W domu jest jak było. Pracę mam zdalną, więc jestem w domu cały czas. Nie mam za bardzo się z kim spotkać, bo moi znajomi raczej są w wielkich miastach i żyją swoim życiem. O związku już przestałam nawet marzyć. Wszyscy się tu znają, nikt nowy się tu nie pojawia, raczej wszyscy wyjeżdżają, więc chyba czeka mnie samotne życie, a coraz częściej czuję coś na kształt instynktu macierzyńskiego, czuję, że chciałabym stworzyć swoją własną rodzinę, mieć własne dzieci, wychować je po swojemu.
Mama ma do mnie żal i mówi, że robię rodzicom wielką krzywdę mówiąc czasami w nerwach, że mi tu źle, że to dziura, że jestem jak w niewoli. Wszyscy jesteśmy psychicznie zmęczeni, ale mnie przeraża to, że mijają mi chyba najlepsze lata mojego życia.
Chciałabym móc się czymś pocieszyć, widzieć jakąś szansę na dobrą przyszłość. Naprawdę nie chcę nic wygórowanego. Niektórzy marzą o sławie, pieniądzach, a ja chciałabym tylko trochę wolności, miłości, normalnej pracy i życia, którym żyją miliony ludzi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tomekl
Początkujący
Początkujący



Dołączył: 27 Sie 2012
Posty: 11
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Tarnów

PostWysłany: Czw 10:40, 06 Lip 2017    Temat postu:

Postaw na siebie. To nie egoizm, to rozsądek.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Moja droga Strona Główna -> Masz problem..? Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin