Forum Moja droga Strona Główna Moja droga
Forum religijne
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

jałmużna

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Moja droga Strona Główna -> Wiara na co dzień
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prot
VIP
VIP



Dołączył: 11 Paź 2012
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nottingham, UK

PostWysłany: Pon 13:48, 15 Paź 2012    Temat postu:

Nie musimy za kogoś cierpieć, ani specjalnie się poświęcać, biczować. Mamy innych traktować jak to my byśmy byli, jak siebie samego. Jak możesz, jak chcesz to pomagasz, a jak nie możesz, czy w danym momencie nie chcesz to nie pomagasz i tyle.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
salwinia
VIP
VIP



Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 1423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:55, 15 Paź 2012    Temat postu:

"chce" czy "nie chce" to trochę za mało!
To tak z jałmużną - jeśli ci coś zbywa i to oddajesz - to to wcale jałmużna nie jest, tylko zwykły obowiązek chrześcijański.

Pomagać masz obowiązek. Zawsze.
I zawsze możesz!
Tłumaczenie, że nie możesz jest tylko usprawiedliwianiem swojego egoizmu i chciwości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prot
VIP
VIP



Dołączył: 11 Paź 2012
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nottingham, UK

PostWysłany: Pon 15:46, 15 Paź 2012    Temat postu:

Nie zastanowiłaś się głębiej nad tym co napisałem.

Obowiązek to trochę za mocno powiedziane, bo to oznacza, ze muszę coś robić mimo braku mojej woli, czyli w brew sobie, czy ty jako bliźni chciała byś abym pomagał tobie, mimo ze w danym momencie nie chce? Nie wiem z jakiej przyczyny, czysto teoretycznie.
Pomoc jest wtedy prawdziwa pomocą, kiedy ktoś to robi od siebie.
Nie wymuszajmy na innych czegoś czego sami nie chcemy.

Sam zgadzam się z tym, ze zawsze w miarę możliwości należny pomagać, bo sam ciesze się jak ktoś mi pomoże. Ale nie chce aby ktoś pomagał mi bo musi to robić, bo to obowiązek.

Cytat:
Pomagać masz obowiązek. Zawsze.
I zawsze możesz!


Podejście bez refleksji, możesz być wykorzystana.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
salwinia
VIP
VIP



Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 1423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:02, 15 Paź 2012    Temat postu:

prot - nieprwda.
Masz bardzo płytkie podejście do sprawy.

POMOC - nie jest jedynie pomocą materialną.
I dalej utrzymuje - masz OBOWIĄZEK pomagać na miarę swoich możliwości. A możliwości masz zawsze - choć nie zawsze finansowe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prot
VIP
VIP



Dołączył: 11 Paź 2012
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nottingham, UK

PostWysłany: Pon 16:18, 15 Paź 2012    Temat postu:

Ja mam racje i Ty masz racje.

Problem w tym, ze piszemy skrótami, a temat jest bardziej skomplikowany.

Jak ktoś prosi mnie o pomoc, to mam prawo zastanowić się czy mu jej udzielić. Bo nie zawsze ktoś kto prosi robi to uczciwie, lub ma dobre intencje. Po za tym jak ktoś dostaje cały czas pomoc za łatwo to się do tego przyzwyczaja i wykorzystuje to. Ale jak widzisz ze ktoś jest ranny, czy potrzebuje pomocy, bo wpadł gdzieś i wola o pomoc to oczywiście nie powiesz sobie, ze akurat mi się nie chce. Ale jeżeli pomoc komuś groziła by tym ze sam znalazł byś się w niebezpieczeństwie to nikt nie może ciebie ani zmusić ani nakazać, abyś poświeciła życie, możesz sama tak zdecydować ale ja nie wymagam od nikogo bezwzględnie tego aby narażał swoje życie. Oczywiście, jeżeli ktoś by się zdecydował i nic by mu się nie stało to byłbym wdzięczny, ale raczej źle bym się czul, i było by samolubne z mojej strony narażać kogoś i on by zginął tylko po to abym ja mógł się cieszyć życiem.

chyba wystarczy tego offtopu Wesoly


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
salwinia
VIP
VIP



Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 1423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:25, 15 Paź 2012    Temat postu:

Nie.

Pismo mówi wyraźnie: daj każdemu, kto cie prosi.
Nie chodzi o pieniądze. Zawężasz pomoc do jakiejś akcji.
Pomocą jest finansowe wsparcie, ale pomocą jest również wsparcie psychiczne, emocjonalne, pomocą jest MODLITWA - a na to stać każdego, zawsze!
Pomocą jest przerwanie zła.

Odnośnie dawania "pijakom" - pamiętam kazanie mojego przyjaciela, kiedy powiedział: lepiej tysiąc razy ze szczerą intencją pomocy - nieświadomie dać na wino, niż raz jeden nie dać na chleb. A może zamiast pieniędzy, ofiarować właśnie ten chleb?
Ale tak żeby lewa ręka nie wiedziała co czyni prawa, bo tylko wtedy jałmużna jest jałmużną...

Dlatego jeszcze raz powtarzam: daj każdemu, kto cie prosi...
OK, koniec off-topu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marek MRB
Gość






PostWysłany: Pon 19:00, 15 Paź 2012    Temat postu:

Zgadzam się z Protem.
Jedno z najstarszych (z I wieku) i najbardziej szanowanych pism starochrześcijańskich Didache czyli nauka Dwunastu Apostołów tak komentuje ten fragment Pisma:
" 5. Daj każdemu, kto cię prosi i zwrotu się nie dopominaj, ponieważ Ojciec chce, żebyśmy z wszystkimi dzielili się naszymi własnymi darami. Szczęśliwy ten, kto daje według przykazania, gdyż nic mu nie można zarzucić. Biada temu, kto bierze! Jeśli bowiem bierze dlatego, że potrzebuje, nic mu nie można zarzucić; jeśli jednak nie potrzebuje, zda sprawę z tego, dlaczego wziął i po co. Wsadzony do ciemnicy, odpowie za wszystkie swoje czyny i nie wyjdzie stamtąd, aż ostatni grosz zwróci.

6. Powiedziano jednak jeszcze i na ten temat: "Niech twoja jałmużna przesiąknie potem rąk twoich, aż będziesz wiedział, komu dajesz"."


Kiepska to pomoc, gdy wzmacnia się nałóg.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
salwinia
VIP
VIP



Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 1423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:09, 15 Paź 2012
PRZENIESIONY
Pon 19:19, 15 Paź 2012    Temat postu:

święty Albrert Chmielowski codziennie rano wychodził do biedaków i dawał im chleb - jako rodzaj "prezerwatywu" na wódkę poranną.

Polecam świetne rekolekcje bp Grzegorza Rysia, doktora i historyka Kościoła - rekolekcje z 2008 roku dla kleryków WSD w Krakowie - są dostępne w sieci.
W całości poświęcone JAŁMUŻNIE.

Oczywiście Marku, że trzeba przemyśleć komu - co.
Nigdzie temu nie zaprzeczyłam. Wręcz przeciwnie! Dlatego napisałam bardzo wyrażnie - pijaczynie, zamiast grosza na chleb - chleb...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
salwinia
VIP
VIP



Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 1423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:21, 15 Paź 2012    Temat postu:

a wracając do pierwszego zdania tematu - oczywiście, że nie musimy cierpieć za kogoś. Wierzyć też nie musimy... ale to właśnie w ofiarowaniu Jezusowi cierpienia (tego cierpienia za kogoś także) - jest wielkim aktem miłosierdzia i drogą do zbawienia...
Ale wybór należy do każdego z nas.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marek MRB
Gość






PostWysłany: Pon 19:30, 15 Paź 2012    Temat postu:

a na co pijakowi chleb?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
salwinia
VIP
VIP



Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 1423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:34, 15 Paź 2012    Temat postu:

Masz rację Marku, święty Albert robił straszną głupotę... (?)

Zresztą "na co" - odpowiedziałam w poprzednim poście. Między innymi za to św. Albert został ogłoszony świętym - dawał codziennie tym biedakom chleb - który był rodzajem prezerwatywu na wódkę poranną.
Jeżeli gość pije - i TY nie możesz nic zrobić, by przestał pić - daj mu chociaż chleb, by nie chlał na pusty żołądek. To też jakaś pomoc.
Tylko trzeba szerzej patrzeć, szerzej...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marek MRB
Gość






PostWysłany: Pon 20:56, 15 Paź 2012    Temat postu:

Wiesz, w czasach św.Alberta Chmielowskiego chleba NIE BYŁO.
Ludzie chodzili głodni bo na chleb nie mieli, chleb nie leżał też na ulicy ani na śmietnikach.

Ja na ulicy nie daję. Organizacja, która ma rozeznanie komu pomóc , której ja z kolei ufam - proszę bardzo. Kolesiom żerującym na innych - figa z makiem.

Ty wiesz dlaczego koleś stoi na ulicy albo śpi na dworcu ? Przecież w schronisku dostałby łóżko i jedzenie.
Tylko w schronisku trzeba być trzeźwym.

CIekawy tekst:
Dylemat samarytanina
Wklejam Wam tu tekst, ktory wkleilam tez Na Prawo i mam nadzieje, ze zacheci Was do dyskusji. . Niewiele w nim co prawda alternartywnych rozwiazan problemu, ale autor ma calkowicie racje co do dzialanosci charytatywnej. Juz na ten temat rozmawialismy na forach i wtedy twierdzilam, ze zamiast dawac, nalezy uczyc. Jest takie przyslowie, ktore mowi: "Daj biedakowi rybe, a jutro nedzie glodny. Naucz go jak lowic ryby, a bedzie zawsze syty." Uwazam, ze wszelka pomoc powinna odbywac sie zgodnie z ta zasada i nie powinno byc to bezsensowne wrzucanie pieniedzy do studni bez dna.

Tekst o tyle interesujacy, ze napisany przez katolickiego ksiedza.

.

============

Wszyscy ci, którzy wspierają różne cele charytatywne lub gdy organizują charytatywną pomoc winni zadać sobie następujące pytanie: czy to co robię naprawdę pomaga ubogim czy też raczej utrzymuje ich w stanie biedy?

W część mojej praktyki jako księdza włączona była praca w jadłodajni, w Anacostia - biednej dzielnicy Waszyngtonu. W każdy piątek, wraz z kolegą z grupy, spędzałem popołudnie pomagając przy zastawianiu stołu, podawaniu potraw i sprzątaniu po darmowym posiłku, który oferowano w miejscowym kościele protestanckim.

W pierwszym dniu naszej pracy spotkaliśmy katolicką zakonnicę. To ona prowadziła tę akcję, podczas której żywiło się 200-500 osób. Wyjaśniła nam, że ilość osób może się wahać, a najmniej jest ich w dniu, zaraz po otrzymaniu czeków z opieki społecznej. Zakonnica ta powiedziała również, że jadłodajnia kieruje się zasadą: każdy kto chce może przyjść. Nikt nie jest sprawdzany.

Zaiste. Całe rodziny przyjeżdżają na posiłki. Byłem świadkiem jak jedna osoba przyjechała taksówką. Następna para powiedziała mi, że muszą zjeść szybko ponieważ planują iść po obiedzie na zakupy.

Pewnego piątku podczas Wielkiego Postu pracowaliśmy wraz z kolegą jak zwykle w kuchni. Po podaniu posiłku i zmyciu naczyń nie zjedliśmy - jak to było w naszym zwyczaju - w jadłodajni, gdyż serwowano mięso, a jako katolicy powstrzymujemy się od jedzenia mięsa w piątki. Poszliśmy do znajdującego się nieopodal baru rybnego. Jedząc zwykły obiad rybny dotarło do mnie coś, co wiązało się z naszą pracą charytatywną. Wiedzieliśmy, że właściciel baru mieszkał w sąsiedztwie, i że jego rodzina pracowała ciężko na to, żeby ich biznes jakoś się "kręcił". Uświadomiłem sobie, że ja, mój brat zakonny i mnóstwo innych ludzi z dobrymi intencjami, angażujących się w działalność charytatywną, inwestujących swoje pieniądze i poświęcających swój czas pracując w jadłodajni - wszyscy jesteśmy jego konkurentami. Tuż za rogiem dostarczaliśmy gotowy produkt oraz obsługę, co czyniło jego wysiłek - by utrzymać własną rodzinę - jeszcze większym.

Historia ta naświetla moralny dylemat, który powstaje na gruncie działalności charytatywnej dla osób potrzebujących. Z pozoru, jadłodajnia zdaje się być oczywistym dobrem. Wymaga to jednak głębszej analizy. Pierwszą rzecz, którą musimy zrobić, jeśli poważnie myślimy o polepszeniu losu biednych, jest rozważenie, jakie skutki przyniesie wdrożenie, realizowanego w ich imieniu, programu.

Kiedy pracowałem w jadłodajni zadowalała mnie sama myśl o osobie, która przychodziła do nas głodna, a wychodziła z pełnym żołądkiem. Ale dla wielu - a może nawet dla większości - naszych klientów posiłek był udogodnieniem, a nie palącą koniecznością. Być może powinniśmy byli ich prosić, aby chociaż pomogli posprzątać lub przygotować posiłek w zamian za jedzenie. To mogłoby wkrótce oddzielić tych, którzy naprawdę potrzebowali posiłku od tych, dla których był on czystym udogodnieniem. Musimy również zbadać, w jakim stopniu programy walki z biedą, zahamują jej rozwój na objętych nią terenach. Przypuśćmy, że serwowalibyśmy jakieś zwyczajne posiłki - z naciskiem na ich odżywczość, a nie na smak czy różnorodność. Czy wówczas stalibyśmy się mniej konkurencyjni w stosunku do właściciela baru rybnego? Czy otworzonoby wtedy kolejną tanią restaurację zatrudniającą miejscowych bezrobotnych?

Niebezpieczeństwo prywatnej działalności charytatywnej tkwi w tym, że nie czyni ona obdarowanego ogniwem w podziale pracy. Tu leży dylemat samarytanina: oczekiwanie jałmużny może wytworzyć u tych ludzi postawę bierności, utrzymującą ich w ciągłej biedzie. Wyrwanie ich z bierności wymaga od nas czasami odmówienia im pomocy.

Gdy wśród przywódców religijnych rozmawiamy o charytatywności, często mówimy o świętości ludzkiej istoty. Jednak w naszych staraniach by pomóc dzieciom Boga nie powinniśmy ignorować znaczenia pracy. Nie powinniśmy zignorować tego, że praca uszlachetnia człowieka. W tradycji Judeo-Chrześcijańskiej lenistwo jest grzechem. Bóg dał Adamowi i Ewie ziemię i jej bogactwa jako dar, ale oczekiwał od nich, że połączą te bogactwa z pracą.

Gdy działalność charytatywna wyzwala u osoby zdolnej do pracy brak motywacji do jej podjęcia, sprowadza wówczas tę osobę na niewłaściwe tory. Pobudza bezczynność. Prawdziwa praca jest dla jednostki motorem do produktywnego i prawego życia. Daje ona człowiekowi poczucie własnej wartości oraz świadomość, że ma on do odegrania pewną rolę w społeczeństwie.

Kiedy rząd zmniejszy skalę zasiłków, a na pewno tak będzie, wówczas prywatna działalność charytatywna będzie pożądana w jeszcze większym stopniu. Będziemy jednak musieli być ostrożni w wyborze akcji charytatywnych, które będziemy wspierać. Jak je odróżnić? Złą akcję charytatywną charakteryzuje zaniedbanie wnikliwego przyjrzenia się i odkrycia strukturalnych i moralnych przyczyn ubóstwa. Ludzie wierzący będą wzywani nie tylko do tego, by koncentrować się na materialnych potrzebach biednych jednostek, ale także na ich potrzebach duchowych.

Ks. Robert A. Sirico
tłum. Agnieszka Łaska

O autorze: Ks. Sirico kształcił się na Katolickim Uniwersytecie Ameryki, Uniwersytecie Południowej Kalifornii oraz na Uniwersytecie Londyńskim. Jest założycielem Amerykańskiego Instytutu Studiów nad Religią i Wolnością im. Lorda Actona.


Ostatnio zmieniony przez Marek MRB dnia Pon 21:04, 15 Paź 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
salwinia
VIP
VIP



Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 1423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 6:00, 16 Paź 2012    Temat postu:

A ja prosiłam cie, byś odsłuchał rekolekcji BISKUPA Grzegorza Rysia.
Jako doktorowi habilitowanemu nauk historii Kościoła, rektorowi seminarium i wykładowcy na trzech Uniwersytetach - ufam bardziej niż jakiemuś księdzu piszącemu w Internecie jak widać wylewającego w artykule własne żale, które z miłością niewiele mają wspólnego.

W mojej miejscowości też jest jadłodajnia. Codziennie o 12 przychodzi "elita" miejscowych żuli.
Między innymi przychodzi też pani ze swoim czternastoletnim dzieckiem z gimnazjum - mąż ma prace, ona ma prace - ale przychodzą na obiadek, bo nie chce się jej gotować, a i zaoszczędzi!
I co z tego??
Zawsze dostaje posiłek.
Posiłek jest przygotowany dla ludzi. Ludzie, którzy przychodzą, dostają obiad.

Ja nie mam odwagi oceniać tej kobiety, bo BÓG ZAKAZAŁ MI SĄDZIĆ.
Skoro przychodzi i prosi - dają jej.

Co tobie do tego, by robić się sędzią w sprawie serca drugiego człowieka?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marek MRB
Gość






PostWysłany: Wto 8:50, 16 Paź 2012    Temat postu:

1.
Na temat "argumentu z autorytetu" już kiedyś dyskutowaliśmy. Nie można go zastosować w sytuacji gdy autorytety mają rozbieżne zdania (a wierz mi że mógłbym znaleźć - nie mam czasu ani mi się nie chce, zastrzegam - innego biskupa stojącego przeciw bezmyślnej jałmużnie).
I - mimo mojego olbrzymiego szacunku do bp. Grzegorza Rysia osobiście - w tej sprawie mnie nie przekonuje.
Bardziej przekonujace wydaje mi się być stanowisko Didache (zbieżne zresztą ze stanowiskiem osób zajmujących się osobami biednymi na codzień)

2.
Pytasz "co z tego" ?
To z tego, że Twoja dobra wola spowodowała że zdemoralizowałaś jedne osoby, a nie pomogłaś innym, które tego potrzebowały.
Ot, to z tego.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prot
VIP
VIP



Dołączył: 11 Paź 2012
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nottingham, UK

PostWysłany: Wto 9:30, 16 Paź 2012    Temat postu:

Widze, ze niezła dyskusja się nawiązała, heh.

salwinia, masz sporo racji, ale podejście twoje jest bardziej teoretyczne.
Wszystko w nadmiarze może zaszkodzić, nawet rozdawnictwo.
Dając coś komuś za darmo bardzo często możesz zrobić tej osobie krzywdę. Oczywiście ta osoba ma chwilowa radość z tego ze coś dostała, tak jak z używkami ale to może spowodować, ze się przystosuje do tego aby brać.
Lepsza pomocą jest dawanie ludziom wędek a nie ryb, ale i tu nie wolno przesadzać. Dlatego, ze jak ktoś dostanie prace lekko to i tak ja traktuje.
Taki jest mechanizm, im trudniej coś zdobyć tym bardziej to szanujesz. To sie tyczy partnera, pracy jedzenia itp.

Proste zwroty z Biblii to są bardzo ogólne idee, to jak by Konstytucja, na jej podstawie nie można podejmować szczegółowych decyzji.
Cytat:
Masz rację Marku, święty Albert robił straszną głupotę... (?)

Zresztą "na co" - odpowiedziałam w poprzednim poście. Między innymi za to św. Albert został ogłoszony świętym - dawał codziennie tym biedakom chleb - który był rodzajem prezerwatywu na wódkę poranną.


Mamy sporo pogardy do ludzi kariery, za to ze gonią za pieniądzem, za władzą, nie spoglądając pod nogi , jak depczą innych.

Pęd do bycia świętym tez może być takim pędem "szczurów", ok Albert został świętym wiec jest wsio ok, nie ważne ze zamiast dać ludziom prace to karmił ich jak koty albo inne zwierzęta.

Ludzi trzeba uczyć, dać prace a nie karmić jak owce.

Oczywiście zawsze się znajda ludzie niedostosowani społecznie, i nieudolni i takich trzeba utrzymywać. To tak jak w rodzinie. Jeden syn jest prawnikiem, drugi robotnikiem a inny jest chory i nie pracuje.

Pomoc w potrzebie jest wtedy, jak przejdzie tornado i ludzie zostają bez domu, albo jak ktoś idzie ulica i się potknie i upadnie, albo jak komuś dom okradli i nie ma co teraz zjeść, albo jak dziecko się zgubi i trzeba pomoc szukać, albo jak ktoś pyta o drogę, albo w koncu jak ktos pyta na forum bo ma problem.

Widzisz ja za "free" (w sensie ze nikt mnie nie pytał) wypowiadam się tu na forum i raczej tego nie doceniasz, darmo dostane....

Rozdawanie pijakom i żebrakom to jest tak po prostu kupowanie sobie sumienia, ze coś się robi, to samolubne działanie dla swojego samopoczucia. Idziesz ulica a ktoś wystawia rękę, a ty nie możesz odmówić, bo to jest odruch a nie przemyślana jałmużna.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Prot dnia Wto 9:37, 16 Paź 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
salwinia
VIP
VIP



Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 1423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:57, 16 Paź 2012    Temat postu:

wybaczcie, dzisiaj mam mało czasu, ale odniosę się do tego, co napisaliście.
Prot - tak na szybkiego - taka postawa absolutnie nie rodzi postawy rozdawnictwa.
Pomocą może być modlitwa.

Marku - znajdź tego biskupa.
Ja mogę poszukać ci myśli św. Augustyna.
Zawężasz słowo JAŁMUŻNA do kasy.
A jałmużną jest pomoc i inna: niematerialna. Modlitwa, wybaczenie, itd.

WIęcej wieczorem albo jutro.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prot
VIP
VIP



Dołączył: 11 Paź 2012
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nottingham, UK

PostWysłany: Wto 15:15, 16 Paź 2012    Temat postu:

salwinia napisał:

Prot - tak na szybkiego - taka postawa absolutnie nie rodzi postawy rozdawnictwa.
Pomocą może być modlitwa.


Jasne, nie ma co książek pisać, generalnie jałmużna nie musi a może, prowadzić do rozdawnictwa. Wszytko zależny kto jak to zrozumie i będzie to robił .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marek MRB
Gość






PostWysłany: Wto 17:39, 16 Paź 2012    Temat postu:

Salwinio, nie spieramy się CZY dawać jałmużnę tylko KOMU względnie NA CZYJE RĘCE.
I, jak zawsze, lepiej dawać w ręce pewne niż niepewne. Nawet jeśli w końcu ma wylądować u tego który ręce ma niepewne, niech dysponuje nią ten kto zna faceta i jego potrzeby.
Dlatego warto pomagać sasiadom których sie zna i dawać organizacjom charytatywnym którym się ufa.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
andrzej
VIP
VIP



Dołączył: 20 Maj 2012
Posty: 499
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:58, 16 Paź 2012    Temat postu:

Nie wciskajcie salwini ciemnoty. Należy pomagać zawsze i to ona ma rację, nawet wtedy należy pomagać gdy możemy podejrzewać, że dana osoba wykorzysta to na alkohol.
Wiecie co znaczą słowa gdy chodzi o jałmużnę?:"Niech nie wie lewica, co czyni prawica."
Nie pytaj się, na co idą ofiarowane przez ciebie pieniądze, lub jakiś dar. To jest sens tej wypowiedzi.
Ty pomagasz komuś z dobroci serca, a co ten człowiek z tym zrobi , to już on będzie odpowiadał przed Bogiem, ty jeżeli kogos wesprzesz, nie będziesz za to oskarżany. Będzie to poczytane jako dobry uczynek.

Więc takie podejście, że lepiej dać wędkę zamiast ryby, lub że ktoś traci na dobroczynności bo komus przez to interes nie będzie szedł, uważam za złe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prot
VIP
VIP



Dołączył: 11 Paź 2012
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nottingham, UK

PostWysłany: Śro 9:00, 17 Paź 2012    Temat postu:

No tak, co innego jest dać jeżeli ktoś poprosi a co innego wychodzić na ulice i rozdawać. Wiadomo, jak ktoś daje za free to inni będą brać.
A tak na marginesie andrzej, muszę wysłać paczkę z Polski do Uk, mógłbyś mi za to zapłacić? Proszę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
andrzej
VIP
VIP



Dołączył: 20 Maj 2012
Posty: 499
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:12, 17 Paź 2012    Temat postu:

Prot napisał:
No tak, co innego jest dać jeżeli ktoś poprosi a co innego wychodzić na ulice i rozdawać. Wiadomo, jak ktoś daje za free to inni będą brać.
A tak na marginesie andrzej, muszę wysłać paczkę z Polski do Uk, mógłbyś mi za to zapłacić? Proszę.


Jeżeli stac cie na zrobienie paczki, to stać cie na wysłanie, jak stać cie na internet, to również na urządzenie z którego korzystasz żeby pisać swoje wypowiedzi, więc nie rób z siebie ofiary.

Pomoc komus, to nie jest rozdawnictwo bezmyslne, tak jak interpretujesz i sugestia że: "lepiej zostawić to instytucjom , które się tym zajmują."
A czym one się zajmują jak nie rozdawnictwem? Przecież nie powie ktos, "tobie dam a tobie nie, bo tak mi się widzi". Albo czy może sprzedają cos komus, zamiast dać?
Czy pomoc ma wyglądać tak, że powiem komuś "Weż się do roboty!" gdy ktoś prosi na chleb?

A jak twoim zdaniem ma wyglądać dawanie wędki?
Czy weżmiesz takiego człowieka i poświęcisz mu cały dzień żeby znależć mu pracę, czy może gdy okaże się że jest ciężko chory, pójdziesz z nim do lekarza i będziesz zajmował się nim aż wyzdrowieje, czy może pokaże ci papiery że jest winien dla banku sto tysięcy a ty za niego spłacisz?

Życzę miłego dnia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prot
VIP
VIP



Dołączył: 11 Paź 2012
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nottingham, UK

PostWysłany: Śro 12:47, 17 Paź 2012    Temat postu:

andrzej napisał:
Prot napisał:
No tak, co innego jest dać jeżeli ktoś poprosi a co innego wychodzić na ulice i rozdawać. Wiadomo, jak ktoś daje za free to inni będą brać.
A tak na marginesie andrzej, muszę wysłać paczkę z Polski do Uk, mógłbyś mi za to zapłacić? Proszę.


Jeżeli stac cie na zrobienie paczki, to stać cie na wysłanie, jak stać cie na internet, to również na urządzenie z którego korzystasz żeby pisać swoje wypowiedzi, więc nie rób z siebie ofiary.


UU andrzej sie zdenerwował.
Nie patrz czy mnie stać czy nie, sam to powiedziałeś, aby nie oceniać, pijakowi tez mogę powiedzieć, ze jak go stać na alkohol to i na jedzenie powinno.

Calikiem nie dawno miałem taka przygodę, ze szukałem pewnej drobnej części do samochodu. Napisałem na forum o tym, i tam odezwał się jeden użytkownik, ze podjedzie u siebie na szrot i zobaczy czy znajdzie. Znalazł jak mu się wydawało i wysłał do mnie listem. Ja pytam się go ile za to i przesyłkę, a on na to, ze ma to za darmo a list był tani wiec nic nie muszę płacić. I tak obcy facet pojechał w mojej sprawie na szrot i wysłał mi z Hiszpanii do UK list, nic za to nie chcąc.

andrzej napisał:
Wiecie co znaczą słowa gdy chodzi o jałmużnę?:"Niech nie wie lewica, co czyni prawica."
Nie pytaj się, na co idą ofiarowane przez ciebie pieniądze, lub jakiś dar. To jest sens tej wypowiedzi.


Ja ciebie poprosiłem a ty mnie odrzuciłeś, wiec twoje słowa to tylko czyta teoria, science fiction.

Tu nie chodzi czy pomagać czy nie, a o to, aby jałmużna nie zamieniła się w kupowanie sumienia, i nie tylko chodzi, ze za pieniądze.
Co chwile się słyszy o jakimś oświecony, co z dnia nadzień wyszedł na ulice i zaczął rozdawać za darmo, wszyscy zaczeli go za to lubiec i został świętym.

andrzej napisał:

A jak twoim zdaniem ma wyglądać dawanie wędki?
Czy weźmiesz takiego człowieka i poświęcisz mu cały dzień żeby znależć mu pracę, czy może gdy okaże się że jest ciężko chory, pójdziesz z nim do lekarza i będziesz zajmował się nim aż wyzdrowieje, czy może pokaże ci papiery że jest winien dla banku sto tysięcy a ty za niego spłacisz?


A czemu nie? Sa ludzie, co maja problem ze znalezieniem pracy, jak masz informacje ze gdzieś mogą go zatrudnić to możesz pomoc, a jak masz tyle kasy to możesz spłacić dług, wszytko zależy czy będziesz tyle miał na zbyciu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marek MRB
Gość






PostWysłany: Śro 15:36, 17 Paź 2012    Temat postu:

Cytat:
Wiecie co znaczą słowa gdy chodzi o jałmużnę?:"Niech nie wie lewica, co czyni prawica."
Nie pytaj się, na co idą ofiarowane przez ciebie pieniądze, lub jakiś dar. To jest sens tej wypowiedzi.
W żadnym wypadku nie taki.
Mat 6:1-4 bp "(1) Strzeżcie się, abyście dobrych czynów nie spełniali na oczach ludzi, aby was podziwiano. Bo inaczej nie będziecie mieli zapłaty u waszego Ojca w niebie. (2) Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie każ trąbić przed sobą, jak czynią obłudnicy w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: Już odebrali swoją zapłatę. (3) A kiedy dajesz jałmużnę, niech twoja lewa ręka nie wie, co czyni prawa, (4) aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A twój Ojciec, który widzi to, co jest ukryte, odpłaci tobie."
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prot
VIP
VIP



Dołączył: 11 Paź 2012
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nottingham, UK

PostWysłany: Śro 16:04, 17 Paź 2012    Temat postu:

No właśnie to jest problem cytatów i wyrywania kontekstów. Tu Marku masz racje, taka jest interpretacja.

[link widoczny dla zalogowanych]

To jest przykład jak się pomaga

Wychodzenie na ulice i rozdawanie bezmyślne jedzenia jest po prostu ...., i do tego skrzywia tych biorących.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Prot dnia Czw 16:28, 18 Paź 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
salwinia
VIP
VIP



Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 1423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 8:43, 21 Paź 2012    Temat postu:

Dobra, nie zapomniałam o Was, tylko kilka dni nie mogłam się wypowiadać Smile
Uporządkuje forum, i zaraz wracam do tematu.
Cierpliwości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Moja droga Strona Główna -> Wiara na co dzień Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin